niedziela, 15 lipca 2012

Niedawno byłem poniekąd zmuszony, do odwiedzenia wspaniałej instytucji jaką jest kościół. Pomyślałem że skoro już tu jestem to może posłucham co ksiądz ma do powiedzenia. Ponieważ był to ślub, głównym tematem była oczywiście miłość. Klecha opowiedział taką oto historyjkę:
"wraca mąż do domu z pracy i chwali się żonie - kochanie dostałem podwyżkę, będziemy mieć teraz bardzo dużo pieniędzy i będziemy bogaci. Żona podeszła do niego i rzekła - kochanie my już jesteśmy bogaci, mamy siebie" OH jakie to wzruszające! Oczywiście jak ksiądz twierdzi historia oparta na "faktach autentycznych" Następnie ksiądz puścił wiązkę bełkotu z której jasno można było wyróżnić ten główny wątek : Bóg to miłość, najwspanialsza i najmocniejsza bla bla. (trochę bełkotu) a kto miłości w życiu nie ma jest nikim. Bardzo zwinnie wplątany prostu przekaz który przeciętny moher zrozumie - jeśli ktoś nie ma miłości czyli Boga to jest nikim, CZYLI jeśli ktoś do kościoła nie chodzi to macie go traktować jak gówno.
"szanuj bliźniego swego jak siebie samego" uh oh :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz