niedziela, 29 lipca 2012

"Dlaczego ateistom przeszkadza to że ktoś wierzy? Nie mogą po prostu zignorować naszego zdania?"
To chyba ostatnimi czasy najpopularniejszy internetowy argument na kwejku, 9gagu czy innych stronach. Owy komentarz pojawia się prawie zawsze pod obrazkiem prowokującym katolików.
Popularnym argumentem jest również to, że większość tych "młodych ateistów" przyznaje się do tego tylko w internecie.

Wyobraźmy sobie taką sytuację:
Ktoś daje post o tym jak to warto wierzyć w boga.
Drugi Ktoś odpisuje uwzględniając w poście kilka argumentów przeczących założeniom tego pierwszego.
Drugi Ktoś zostaje obrzucony błotem bo co mu to przeszkadza, że ktoś wierzy, że jeśli ma inne zdanie, to niech okaże szacunek dla tych, którzy wierzą.



Sytuacja druga :
Kogoś zaczepia staruszka i mówi że dawno go nie widziała w kościele. Ktoś spokojnie odpowiada, że nie wierzy w boga. Oczy staruszki z dobrodusznej babci zmieniają się w oczy seryjnego mordercy. Cały blok wkrótce dowiaduje się, że Ktoś nie to, że nie wierzy w boga, on NIE CHODZI DO KOŚCIOŁA! PANI! TO WI PANI Z TEJ RODZINY KTOŚKTOSIÓW. Niedługo Ktoś i jego rodzina jest traktowana jak jakiś odmieniec. Nikt już nie jest dla nich miły, nie ma mowy o rozmowach w windzie czy przy spotkaniu na ławce , a już zwłaszcza dla Kogoś.

Widać podobieństwo? Katolicy oczekują szacunku do swojej wiary, jednocześnie sami nie mając za grosz szacunku do tych, którzy mają inne zdanie.
A i jeśli jesteś katolikiem, który chodzi do kościoła tylko w większe święta i nie czyta biblii to powiem niegrzecznie: gówno jesteś, a nie katolik.
Problem z ateista vs katolik jest taki, że ateista, w większości przypadków ma większą wiedzę na temat wiary katolickiej niż ten który woła wszędzie jak to warto w boga wierzyć.
Dawno już nie spotkałem takiej osoby, która podjęłaby się dyskusji ze mną na temat kościoła i wiary. Najczęściej co słyszę to "nie przekonasz mnie, więc nawet nie zaczynajmy rozmowy"

Jedynie z kim dobrze mi się na te tematy rozmawiało to ksiądz z liceum. Może nie zawsze odpowiadał na temat ale potrafił poświęcić całą godzinę lekcyjną odpowiadając na moje pytanie.

A skoro jesteśmy już przy liceum to opowiem wam historię, która bardzo nawiązuje do sytuacji nr2.
Otóż w klasie maturalnej zmienił nam się ksiądz. Ksiądz zachowywał się jak większość ludzi z którymi chce porozmawiać o bogu - obrażał się. Po kilku lekcjach miłości względem kobiety prowadzonej przez prawiczka, zacząłem się męczyć.  Po lekcji podszedłem zatem do księdza i obwieściłem, że na jego lekcje nie zamierzam się już wybierać, odmówił jednak napisania pisemnej zgody. Cóż zatem będzie mi się to liczyło jako wagary. Już tydzień po tym zdarzeniu nauczyciele zaczęli mnie traktować inaczej. Wcześniej lubiany uczeń, teraz podchodzili do mnie z dystansem, a nawet z niechęcią. Pewnie do dziś nie wiedział bym o co chodziło gdyby nie pewien nauczyciel, który wygadał. Nawiązał bowiem do spięcia, które miałem z księdzem. Gdy zapytałem skąd o tym wie, powiedział, że ksiądz będąc w pokoju nauczycielskim opowiedział o całej sytuacji. Jak się później okazało, mocno przybarwionej, zgromadzonym nauczycielom. O anonimowości nie ma co mówić, kilka razy przypomniał jak się nazywam i z której jestem klasy.

I tak oto przez resztę roku miałem na pieńku z większością katolickich nauczycieli. Więc wcale się nie dziwię że większość młodych ateistów ukrywa się z tym, a swoje zdanie wypowiada jedynie w internecie, gdzie są anonimowi.
Jeśli jesteś jednym z nich to apeluję do ciebie, nie ukrywaj się. Jednostki nie wyciągną całej ludności z ciemnogrodu.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Całe szczęście że powstał internet. Wraz z łatwiejszym dostępem do internetu, zaobserwowałem wzrost "młodych ateistów". I bardzo mnie to cieszy, że rośnie nam społeczeństwo trochę bardziej myślące niż pewne grupy społeczne. A, i niech nikt mi nie zarzuca że ja kogoś obrażam, na zasadzie : "że niby jak wierze to jestem głupszy?" No niestety tak, skoro nie potrafisz stawiać pytań w tematach tabu.

 Co przyczyniło się do tego że całkowicie zwątpiłem w kościół? Ano..... lekcje religii oczywiście! Miałem na tyle wyrozumiałego księdza że pozwalał na zadawanie "trudnych" pytań, odpowiedzi jednoznacznej nigdy niestety nie uzyskałem. Pytam o jedno dostaję odpowiedź na coś zupełnie innego. Przy pytaniu dlaczego podczas inkwizycji i krucjat nikt nie stosował się do przykazania bożego "nie zabijaj", dostałem odpowiedź że w tedy ludzie inaczej pewne rzeczy interpretowali i była inna mentalność. No tak zapomniałem że to przykazanie po rozwinięciu znaczy " nie zabijaj, chyba że ktoś wierzy w innego niewidzialnego przyjaciela" Nie rozumiem jak tak tyle ludzi  może wierzyć w te brednie? Czy naprawdę żyjemy w tak prymitywnym społeczeństwie, że nikt nie zadaje najprostszych pytań?

 No skąd ta popularność kościoła w Polsce?
Trzeba sięgnąć trochę innych czasów, czasów gdy więcej ludzi mieszkało na wsiach. Ludzie którzy nie byli w żaden sposób wykształceni, czuli swoją niższość przed kimś kto był uczony. A kto najczęściej był uczonym w wiosce? Duchowny oczywiście! Gdy ksiądz szedł sobie polną drogą, ludzie klękali przed nim jak przed bogiem. Jeśli ktoś potrzebował rady, szedł do księdza. Do tego dochodził fakt że ksiądz znał wszystkie grzechy mieszkańców wioski, co potęgowało respekt do jegomości.Świątynie były najdroższymi budynkami w promieniu xxx kilometrów i bardzo kontrastowały ze słomianymi dachami domostw. Powstał tak zwany kult księdza i kościoła pod przykrywką boga. Potem była wojna, ludzie szukali oparcia w czymś co pomoże im przetrwać psychicznie, utratę dobytku czy bliskich. A bardzo pocieszającą wizją była możliwość   zobaczenia się ze zmarłymi i zaznamy wiecznego ukojenia, bardzo komfortowa.. szkoda że nie prawdziwa :(

Wpływy czarnych szat są nadal bardzo widoczne, czy znacie jakieś święto narodowe, miejskie czy inne wydarzenie na które nie byłby zaproszony ksiądz? Podczas jednej z wizyt sprzedawania kiełbasy przedwyborczej, J.Palikot opowiedział, że w Jarosławiu nie został przyjęty, ani też nie mógł zrobić przemowy w tamtejszym domu kultury, bo nie zgodził się na to proboszcz tamtejszej parafii.
Eh..



Za każdym razem gdy dyskutujemy z katolikiem, jego ostatnią deską ratunku w argumentacji jest powoływanie się na biblię. "no tak, ale tak było napisane w biblii!"  no tak Mojżesz żył 500 lat bo tak jest napisane! Oto kilka słów które możemy skierować w stronę takich ludzi ;)

niedziela, 15 lipca 2012

Niedawno byłem poniekąd zmuszony, do odwiedzenia wspaniałej instytucji jaką jest kościół. Pomyślałem że skoro już tu jestem to może posłucham co ksiądz ma do powiedzenia. Ponieważ był to ślub, głównym tematem była oczywiście miłość. Klecha opowiedział taką oto historyjkę:
"wraca mąż do domu z pracy i chwali się żonie - kochanie dostałem podwyżkę, będziemy mieć teraz bardzo dużo pieniędzy i będziemy bogaci. Żona podeszła do niego i rzekła - kochanie my już jesteśmy bogaci, mamy siebie" OH jakie to wzruszające! Oczywiście jak ksiądz twierdzi historia oparta na "faktach autentycznych" Następnie ksiądz puścił wiązkę bełkotu z której jasno można było wyróżnić ten główny wątek : Bóg to miłość, najwspanialsza i najmocniejsza bla bla. (trochę bełkotu) a kto miłości w życiu nie ma jest nikim. Bardzo zwinnie wplątany prostu przekaz który przeciętny moher zrozumie - jeśli ktoś nie ma miłości czyli Boga to jest nikim, CZYLI jeśli ktoś do kościoła nie chodzi to macie go traktować jak gówno.
"szanuj bliźniego swego jak siebie samego" uh oh :)
"Chcę iść do piekła, nie do nieba. W piekle będę miał towarzystwo papieży, królów i książąt, a w niebie są sami żebracy, mnisi, pustelnicy i apostołowie."  te ciekawe słowa należą do Niccolo Machiavelli i cóż, ciężko się z nim nie zgodzić prawda :)? Witaj na moim blogu czytelniku, jeśli jesteś katolikiem-fanatykiem nie mającym własnego rozumu możesz już teraz kliknąć X przy zakładce z tym blogiem, jeśli jesteś natomiast kimś z otwartym umysłem, chętnym na dyskusje, nalegam byś został :) Na tym blogu nie będę cię odciągał od wiary  w boga, uważam że wiara jest ludziom potrzebna, będę natomiast udowadniać dlaczego kościół to dobrze prosperujący od 2 tysięcy lat biznes.